Swoją przygodę z nauką języka obcego na poważnie rozpocząłem w roku 2012. Używając słowa „poważnie”, mam na myśli świadomą i nie przymuszoną chęć poznania angielskiego, bo chociaż formalną edukację ukończyłem kilka lat wcześniej, wewnętrznie czułem, że brak mi rozwoju osobistego, jak i umiejętności, które zapragnąłem poszerzyć zgodnie z zasadą: na naukę nigdy nie jest za późno. Poza tym warto zrobić coś dla samego siebie.

london-140785_1280

Oczywiście w czasach szkolnych zetknąłem się z językiem angielskim, który był jednym z przedmiotów należących do egzaminu maturalnego. W tamtym czasie jednak traktowałem naukę języka na zasadzie trzech liter Z, to znaczy: zakuć, zdać, zapomnieć, by następnie przez kilka kolejnych lat nie mieć styczności i możliwości używania języka obcego, którego właściwie nie znałem i nie rozumiałem. Próbowałem raczej pracować jak komputer, który przekłada język polski bezpośrednio na angielski bez większego zrozumienia, co w dłuższej perspektywie czasu mijało się z celem. Efektem była całkowita rezygnacja.

Jakie po czasie wybrałem możliwości? Nie były to kursy specjalistyczne czy też uczestnictwo w płatnych lekcjach w szkole językowej. Jako amator bez wykształcenia w tym zakresie, próbowałem różnych dróg. Słuchałem muzyki, oglądałem filmy, czytałem artykuły przy wykorzystaniu Internetu i translatora, jak również słownika. Dosyć dobrym sposobem dla mnie okazało się nawiązanie relacji przez Internet z osobą zza granicy znającą język angielski w stopniu perfekcyjnym, a nie rozumiejącą języka polskiego. Codzienne rozmowy przez Skypa na przełomie dwóch lat spowodowały, że opanowałem język angielski w stopniu dobrym, komunikatywnym.

Wspomniałem, o tym, ponieważ zakupując komplet fiszek z zakresu słownictwa na wszystkich poziomach nauki, to znaczy dla początkujących, średnio-zaawansowanych oraz zaawansowanych, nie zaczynałem od tzw. zera, ale już z pewnymi umiejętnościami, jak również ze sporym doświadczeniem w samodzielnej edukacji, co pozwoliło mi na obiektywną ocenę zakupionych materiałów.

Myślę, że w nauce języków obcych nie istnieje jedna, idealna, najlepsza metoda. Wiele zależy również od preferencji czy predyspozycji uczących się osób. Są osoby, dla których najlepszą metodą jest oglądanie filmów. Są i takie, które uczą się ze słuchu poprzez muzykę. Sam należę do grupy wzrokowców, dla których najlepiej dobraną metodą jest pisanie na papierze, jak również czytanie, stąd wybór padł na Angielski w Karteczkach.

Słownictwo dla zaawansowanych

Pragnąc w dalszym stopniu poszerzyć własną wiedzę i używać angielskiego w coraz lepszym stopniu, mogę szczerze i bez zbędnego marketingu stwierdzić, że używanie fiszek jest bardzo dobrym sposobem na szybkie zapamiętywanie nowych słów i zwrotów. Dlaczego? Pomijając kwestię zawartości zestawów, ich wyglądu, wykonania, co oczywiście ma znaczenie, ale o czym można przeczytać na stronie Internetowej Firmy, jak również w recenzjach niektórych Klientów, w skrócie napiszę: jest to forma nauki poprzez zabawę, a więc dająca dużo przyjemności. Codzienne i regularne obcowanie z fiszkami stanowi pewnego rodzaju rozrywkę. Może to być inteligentna i przyjemna gra niczym układanie pasjansa albo rodzaj pasji, jak malowanie obrazów czy aktywność fizyczna. Wszystko dla własnej przyjemności. Człowiek nie ma poczucia wykonywania niechcianych obowiązków czy żmudnej nauki akademickiej. Angielski w Karteczkach będzie na pewno dobrym wyborem dla wszystkich, którzy pragną rozwijać swoje umiejętności językowe w dowolnym czasie i miejscu, dobrze przy tym się bawiąc i osiągając satysfakcję z efektów. Mogę one same w sobie stanowić jedyną i podstawową formę nauki, ale również być niezbędnym dodatkiem do innego rodzaju metod nauczania.

Serdecznie polecam fiszki na każdym poziomie językowym i życzę sukcesów na drodze do doskonałości! Moc uśmiechów! Good luck! Don’t worry be happy, everything’s gonna be alright!

20160518_143315

Tomasz Zając

Nie związana w jakikolwiek zawodowy sposób z językiem osoba

pragnąca poszerzyć umiejętności dla własnego użytku,

jak również w życiu codziennym, podróży czy pracy.